Obudziłam się w ramionach mojego loczka, przytuliłam się do niego jeszcze bliżej. Miałam na sobie nie wygodną sukienkę, była 2 nad ranem, więc przebrałam się w pierwszą lepszą koszulkę która leżała na ziemi, była Harrego. Powróciłam do łóżka, i spałam jak zabita.
Obudziłam się tym razem sama w łóżku. Słyszałam jak Harry trzaskał się w jego łazience. Wstałam, i weszłam do jego łazienki, szukał czegoś zachłannie w szafce.
-Czego szukasz? - rypnął na ziemię, chyba się wystraszył. Zaśmiałam się i podałam mu rękę. On podniósł się, i powiedział:
-Szukam mojego grzebienia.. to znaczy to grzebień Zayn'a kiedyś mu go schowałem, a teraz się skapnął, że to ja mu go ukradłem.
-Odsuń się. - kucnęłam przy szafce, i od razu wyciągnęłam ten grzebień. Podałam mu go, i poszłam po ubranie. Słyszałam tylko jak powiedział : "Jak ona to zrobiła" Znalazłam moją koszulę, i założyłam leginsy. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie ciepłą herbatę. Wszyscy przywitali mnie uściskami, tak jakby się coś stało. Zabrałam swoje rzeczy i powiedziałam loczkowi, żeby mnie zawiózł do domu, bo musi jechać na zakupy z dziewczynami. Od razu się zgodził i zawiózł mnie pod dom, pocałowałam go delikatnie i pożegnałam się. Weszłam do mojego pokoju, i zaczęłam szukać moich albumów na zdjęcia, były mi potrzebne 2 zdjęcia z moimi przyjaciółkami, nigdzie nie mogłam znaleźć tych albumów. W końcu zajrzałam do szafki, gdzie prawie nigdy nie zaglądałam. Były tam moje albumy, były całe mokre. Bardzo mnie to zdziwiło, otworzyłam albumy i zobaczyłam.. Wszystkie zdjęcia postrzępione, pomalowane, i zniszczone. Podskoczyłam, bo się wystraszyłam. Spojrzałam na zdjęcie z Marceliną i Judytą. Byłam po prostu w szoku, odwróciłam zdjęcie, które jedyne było zachowane i czyste widniał napis: "Pożałujecie tego jeszcze.. ZOBACZYCIE-A"
"A"? Kto to może być? Popłakałam się ze strachu, schowałam zdjęcia, i schowałam się pod kołdrę. Zadzwoniłam po Harrego. Przyjechał w 5 minut, gdy usłyszał mój stan. Słyszałam jak mama mówi, za drzwiami, że jestem w ciężkim stanie. Harry wszedł do mojego pokoju, i delikatnie zamknął drzwi, usiadł obok mnie, i chwycił mnie za rękę. Ktoś był w moim pokoju, Jezu.. to się nie dzieje naprawdę, i jeszcze to A..
Opowiedziałam Harremu wszystko od początku, on w odpowiedzi przytulił mnie i powiedział, że to pewnie jakieś żarty. Harry siedział u mnie do wieczora. Później musiał jechać, posprzątałam pokój i napisałam dziewczynom co się stało, one odpisały mi tylko, że zaraz będą. Słyszałam skrzypnięcie parapetu, szybko podskoczyłam i podleciałam do okna. Zobaczyłam jak jakiś chłopak/dziewczyna w bluzie z kapturem i literą A na plecach ucieka. Zaczęłam szybciej oddychać, chciałam wyjść z pokoju, ale usłyszałam pukanie, były to Marcelina i Judyta. Wleciały do mnie do pokoju, a ja się na nie rzuciłam. Opowiedziałam im wszystko od początku i pokazałam im zdjęcia.
-Sandra, jeżeli będzie się coś działo, radzę ci się wyprowadzić. - powiedziała Marcelina spokojnym głosem.
-Jezu, miejmy nadzieję, że to jakiś żart.- powiedziała Judyta.
Nagle usłyszałyśmy DŹWIĘKI smsów. Spojrzałyśmy na siebie, i chwyciłyśmy swoje telefony.
-Niestety dziewczynki, to nie jest żaden żart (: - A.
Dostałyśmy wszystkie takie same wiadomości. Zdenerwowane popatrzyłyśmy na siebie, i zaczęłyśmy płakać.
-Czy tu jest jakiś podsłuch? - powiedziałam.
-Jezu Sandra, nie wiem.. - powiedziała Judyta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz